Krótki komentarz do minionych rozgrywek z zupełnie innej perspektywy. Zapraszamy do lektury!

Patrząc na wszystkie drużyny Klubu Sportowego Konstancin, trzeba przyznać, że ostatnie miesiące były bardzo udane. Nie mam na myśli rzecz jasna wyłącznie wyników, ponieważ te, jak doskonale wiemy, były lepsze i gorsze, ale całościowy obraz tej rundy. Przede wszystkim atmosferę oraz postępy, które czynią reprezentanci naszego klubu.

Zacznijmy może od najmłodszych, czyli od drużyny 2012/2013. Co prawda chłopcy nie grają jeszcze w żadnych rozgrywkach, ale obserwując trening zespołu Michała Madeńskiego, dostrzec można przede wszystkim radość, którą czerpią z piłki nożnej i wspaniale się to ogląda. Z pewnością ciekawe doświadczenie stanowił dla chłopaków turniej z seniorami.

Rocznik 2011 nie miał łatwego życia w swoim debiucie w lidze, starcia z trudnymi rywalami nie były zbyt szczęśliwe. Wiadome jest jednak, że wyniki w tym wieku nie mają znaczenia. Patrząc na początkowe spotkania i te późniejsze, widać dużą różnicę w postawie zawodników. Bardzo dobrym tego przykładem był sparingowy mecz z Lesznowolą.

Rok starsi koledzy z drużyny 2010 odnieśli ogromny sukces w swoich rozgrywkach, wygrywając ligę. Ekipa Mariusza Szewczyka ciężko na to pracowała, szlifując formę między innymi podczas obozu w Białej Podlaskiej, co pokazuje, że te wyjazdy naprawdę wiele dają. 117 strzelonych bramek (w tym aż 52 gole Zuzi Śmielak!), 9 przekonujących zwycięstw i tylko jedna porażka. Świetne zgranie w zespole i ciągły postęp.

Rocznik 2009 także pokazał się z bardzo dobrej strony. Przejście z gry po 5 zawodników na boisku na 7 nie jest łatwe, ale młodzi piłkarze poradzili sobie z tym bez żadnego problemu. Cieszy, że w zespole pojawiają się nowi gracze, którzy dodają jakości drużynie. Wycieczka do Czech z rocznikiem 2008 pozwoliła chłopakom zobaczyć, jak wygląda szkolenie u naszych sąsiadów.

Drużynę 2008 czekała ogromna zmiana, ponieważ trenera Huberta Karalucha zastąpił Paweł Nawrocki. Chłopcy szybko znaleźli wspólny język z nowym szkoleniowcem. Paweł to trener, który przykłada ogromną wagę do dialogu z zawodnikami i na pierwszy rzut oka widać, że właśnie kogoś takiego oni potrzebują. Uważam, że w minionym sezonie było wiele meczów, w których drużyna grała bardzo dobrze, czasem brakowało po prostu nieco spokoju i dlatego nie udawało się zdobyć 3 punktów.

Gracze rocznika 2007 wygrali w lidze trzykrotnie, za każdym razem grając bardzo mądrze w defensywie. Nie można im odmówić determinacji i zapału, dzięki ciężkiej pracy na treningach będą dążyć do najlepszych.

Najstarszy rocznik naszej akademii – czyli 2004 – miał najtrudniejszy sezon ze wszystkich drużyn. Odejście trenera, a wraz z nim wielu naprawdę świetnych graczy, musiało odbić się na zespole. Nowym szkoleniowcem został Tomasz Trzewik, który razem z chłopakami robił, co mógł, ale trzeba sobie szczerze powiedzieć, że grając w 8 na 11, bardzo trudno jest wygrać mecz. Mowa tu oczywiście o spotkaniu z Perłą Złotokłos, w którym nota bene KS zagrał bardzo dobrze. Brak rezerwowych, kontuzja środkowego napastnika opuszczającego mecz w karetce – pech gonił pech. A mimo to nasi zawodnicy nie zamierzali się poddawać, walczyli do końca, ciężko trenowali i na każdym kroku pokazywali ogromny charakter. Jakby to powiedział Mirosław Szymkowiak: „szacuneczek!”.