W wywiadzie z nami trener Michał Madeński opowiedział o ostatnich zmianach, które zaszły w klubie oraz o sytuacji drużyny seniorów. Zapraszamy do lektury!

Przegrana z Gromem siedzi Wam jeszcze w głowach?

Oczywiście, że tak, minie wiele lat, zanim to przerodzi się w pozytywne doświadczenie, ale dzięki temu spotkaniu doszedłem do wniosku, że w zawodzie trenera poznałem już wszystko co najgorsze. Ogromny szacunek dla tych, którzy zostali, chcieli grać i mimo bardzo złego wyniku podjęli wyzwanie. To są ludzie honoru, jestem otoczony naprawdę lojalnymi i wartościowymi osobami, a reakcja po tym meczu tylko to potwierdziła. Mamy swoje problemy, walczymy z nimi, ale jeszcze raz ogromny szacunek dla tych, co grają i walczą. Dostaliśmy po tyłkach po tym meczu, ale od zawsze powtarzam – wygrywasz, to noszą cię na rękach i szanują, przegrywasz – krytykują. Jesteś w kryzysie, to ludzie odwracają się do ciebie plecami. Nikt nie odbierze moim zawodnikom wzajemnego szacunku! W tym wąskim gronie zawsze sobie podamy rękę i to jest dla mnie na dziś bardzo ważne.

Powiedzmy to sobie szczerze: KS Konstancin spadł do A-klasy. Co przyczyniło się do tego, że w tej rundzie osiągamy takie wyniki? Mecz z Osuchowem dawał nadzieje na udaną wiosnę.

Spadniemy dopiero po ostatniej kolejce, na dziś jesteśmy w okręgówce i chcemy tutaj zostawić jak najwięcej zdrowia, pozostawić w miarę możliwości najlepsze wrażenie i budować fundamenty pod nowy sezon. Czy Osuchów dawał nadzieję? Moim zdaniem nie, byliśmy cały czas w fatalnym położeniu w tabeli, a nadzieją była cała runda, bo trzy czwarte spotkań graliśmy naprawdę bardzo dobrze, fajnie dla oka. Było bardzo mało takich spotkań, że rywal nas zdominował i nie mieliśmy argumentów. Zawsze gramy ofensywnie, tworzymy sytuacje i staramy się grać składnie.

Niedawno doszło do spotkania zawodników z nowym prezesem, na którym nasi gracze zadecydowali, że walczą do końca. Był w ogóle moment zwątpienia, że nie uda się dograć tego sezonu?

Był, oczywiście, że był. Było ich wiele, ale starałem się odpędzać od siebie negatywne myśli, chociaż było to bardzo ciężkie. Tak jak powiedziałem wcześniej, jestem otoczony ludźmi charakternymi, co ważne oddanymi, bo w trudnych momentach nie poddali się i postawili sobie jako punkt honoru walkę do ostatniej kolejki, za to ogromny szacunek dla nich. Nie wiem, czy jako zawodnik odważyłbym się na taki ruch. Jako trener pierwszy raz znalazłem się w tak niekomfortowej sytuacji, była to dla mnie próba charakteru, nowe doświadczenie, ponieważ dotychczas praca w seniorach była dla mnie pracą na fali, cały czas szedłem do przodu, drużyna, którą prowadziłem, grała zawsze fajnie dla oka i co ważne punktowała systematycznie, a tu nagle zderzenie ze ścianą. Żaden kurs na świecie nie uczy tak dobrze jak obecne doświadczenie. Bardzo mnie to wzmacnia. Nowy zarząd daje nadzieję na lepsze jutro, ale na wszystko potrzeba czasu.

Jak zawodnicy zareagowali na zmiany, które zaszły w naszym klubie?

Moim zdaniem pozytywnie, powoli widać „nowe jutro”. Widać, że zarząd naprawdę sumiennie podchodzi do sprawy, stara się poprawić sytuację w całym klubie, co powoli staje się widoczne. Mają plan i go realizują, efekty na pewno przyjdą prędko. Już w sztabie trenerskim czuć świeżą krew w postaci Kamila i Bartka. Super trenerzy, od pierwszego dnia ich pracy można zauważyć, że złapali super kontakt z dziećmi, a piłkarze trenują zdecydowanie lepiej. Czuć powiew świeżości w klubie!

Jak będzie wyglądać drużyna w następnym sezonie?

Przypuszczam, że zajdą ogromne zmiany, generalnie doszliśmy do momentu wyczerpania materiału. Potrzeba gruntownej przebudowy, musimy wprowadzić nowych zawodników i odbudować tożsamość tej drużyny. Pewien szkielet zespołu jest, ale potrzebne są wzmocnienia, potrzebna jest rywalizacja, a co ważne, żeby jak najszybciej znów pojawił się uśmiech na twarzach zawodników, którzy tutaj już są. Pewne na dziś jest jedno – Konstancin musi mieć drużynę seniorów, a naszą rolą jest, abyśmy zrobili wszystko, żeby drużyna wróciła na odpowiedni poziom.

Czy w Konstancinie jest potencjał na dobrą drużynę seniorską?

Oczywiście, że tak. Na pewno trzeba zrobić to na nowo. Pójdę daleko z porównaniem, ale oprócz Tottenhamu nie znam drużyny, która przez dłużej niż 3 lata funkcjonuje w zamkniętym gronie. Potrzeba zmian, wydaje mi się, że przegapiony był czas na takie ruchy. Tak jak pisałem wyżej, potrzeba zdrowej rywalizacji, która przywróci uśmiech na twarzach, a na końcu przyniesie rezultaty w postaci wyników. Czy wrócimy szybko do ligi okręgowej? Ciężko powiedzieć, na dziś nie wiadomo, jak będzie wyglądała drużyna, jak wyjdziemy personalnie na pierwszy trening i ostatni w lato. Przebudowa i jej efekty będą potrzebować czasu. Na pewno na koniec obecnego sezonu usiądziemy z zarządem i przygotujemy odpowiedni plan na nowy sezon oraz podsumujemy obecny, aby wyciągnąć wnioski jako klub. W Klubie Sportowym Konstancin przez ostatnie dwa lata bardzo mocno stawialiśmy na młodych zawodników, można sprawdzić skład z ostatnich spotkań. Mecz z SEMP-em rozpoczęło 5 młodzieżowców, a kolejny wszedł jako pierwszy z ławki. Mimo że nie mamy roczników w wieku 13-15 lat, to sprowadzamy nowych młodych i dajemy im szansę.

Czy istnieje szansa, że już niedługo do drużyny będą wprowadzani nasi wychowankowie z rocznika 2004?

Oczywiście, że istnieje, pod warunkiem że będą już formalnie mogli grać, będziemy chcieli odkurzyć wychowanków i zacząć z nimi pracować. Każdy, kto zna moją pracę, wie, że chętnie stawiam na młodych zawodników, więc to żaden problem dla mnie, abyśmy grali w oparciu o młodych. Warunek jest jeszcze jeden – muszą prezentować sobą odpowiedni poziom sportowy.