W sobotę na boisku mieliśmy prawdziwy rollercoaster.

W miniony weekend seniorzy Klubu Sportowego Konstancin podejmowali na własnym boisku walczący o utrzymanie Piast Piastów. Tego dnia kibice obejrzeli mnóstwo bramek i ciekawych akcji, a emocje trwały do samego końca spotkania.

Pierwsza połowa zdecydowanie należała do gości z Piastowa. Już po kilkunastu minutach gry nasi przeciwnicy cieszyli się z trafienia Kamila Melicha. Chwilę później na 2:0 podwyższył Piotr Pachniak. Taki stan utrzymał się do końca pierwszej części meczu i wszystko wskazywało na to, że silnie zmotywowani walką o ligowy byt piłkarze Piasta nie oddadzą zwycięstwa. Na szczęście po przerwie obejrzeliśmy zupełnie inną grę w wykonaniu zawodników KS-u.

Po wyjściu z szatni podopieczni trenera Michała Madeńskiego wzięli się za odrabianie strat. Po faulu w środkowej strefie boiska na Łukaszu Kaczmarczyku do piłki podszedł Mateusz Kwiatkowski, który dograł ją do Jakuba Starosa, a ten strzałem głową zdobył gola kontaktowego. Drugiego gola strzelił Jerzy Malicki, dobijając do siatki piłkę odbitą przez bramkarza Piasta po uderzeniu Grzegorza Witka. Później do głosu znowu doszli goście za sprawą wykorzystanego rzutu karnego przez Macieja Matuszewskiego. Następnie kolejny raz mieliśmy remis – tym razem sędzia podyktował jedenastkę dla KS-u, a faulowany był Kamil Szczepański, który popisał się indywidualnym rajdem lewą stroną. Karnego na raty wykorzystał Mateusz Kwiatkowski. W końcówce mieliśmy dośrodkowanie z 35 metra, golkiper Piasta wypuścił piłkę i wpadła ona do siatki, co dało Konstancinowi wygraną.

Kolejny, a zarazem ostatni już mecz ligowy seniorów, odbędzie się 16 czerwca o godzinie 11:00 w Korytowie z lokalnym klubem Błękitni Korytów.

Komentarz trenera Michała Madeńskiego:

Bardzo źle zaczęliśmy ten mecz, bo po dwóch błędach już od 20 minuty przegrywaliśmy 2:0. Pierwsza bramka to efekt złego ustawienia w obronie, druga stanowiła błąd w kryciu przy rzucie różnym. Druga połowa to rollercoaster, po zmianach w przerwie meczu wyszliśmy bardzo naładowani. Wyciągnęliśmy wynik na 2:2, potem karny dla rywali na 3:2, dwa uderzenia to był już nokaut. Ogromny plus, że bramki dla nas strzelali młodzi zawodnicy i to oni udźwignęli ciężar meczu.