Podopieczni trenera Michała Madeńskiego zdominowali rywala na boisku w Starych Babicach.

Piątek 23 marca większość kibiców zapewne spędziła przed ekranem telewizora, oglądając starcie reprezentacji Polski z Nigerią, ale niektórzy fanatycy lokalnego futbolu wybrali się do gminy Stare Babice, gdzie odbyło się spotkanie 17. kolejki Ligi Okręgowej. KS Konstancin, który tydzień wcześniej z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych musiał przełożyć mecz z SEMP-em Ursynów, zmierzył się na boisku z miejscowym Naprzodem. Praktycznie przez całe spotkanie na murawie rządziła tylko jedna drużyna.

Już chwilę po kwadransie gry piłkę do siatki przepięknym wolejem wpakował Adam Mikołajczak. Ten sam zawodnik później popisał się kolejnym świetnym uderzeniem z dystansu, ale jego strzał został obroniony przez golkipera gospodarzy. KS przeprowadzał mnóstwo sytuacji bramkowych, gra konstancinian wyglądała naprawdę przyjemnie dla oka, piłkarze imponowali dokładnością w swoich zagraniach. Ataki gości nie ustawały. Parę minut przed końcem spotkania wynik podwyższyć mógł Dominik Bartnik, a potem Piotr Grzelka. Ostatecznie pierwsza odsłona gry zakończyła się rezultatem 1:0 dla KS-u.

W drugiej części emocji również nie brakowało. W 55 minucie spotkania niezwykle precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego bramkę na 2:0 zdobył Mateusz Kwiatkowski. 10 minut później w doskonałej sytuacji znalazł się Grzelka, który zdecydował się minąć bramkarza i dograł piłkę do Przemysława Chmielewskiego, który nie miał żadnych problemów z wykończeniem całej akcji. Z upływem minut atmosfera robiła się coraz bardziej gorąca. Kilkanaście minut przed końcem drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, za odkopnięcie piłki po gwizdku otrzymał Piotr Barcikowski, choć naprawdę ciężko było się dopatrywać w jego zachowaniu celowości i wyrzucenie z murawy wydawało się być niesprawiedliwą decyzją. 2 minuty później nie było już z kolei żadnych wątpliwości co do czerwonego kartonika, kiedy to jeden z przeciwników zwyzywał arbitra głównego. Gdyby nie interwencja kolegów z zespołu mogło dojść do rękoczynów. W końcówce meczu obraz gry zbytnio się nie zmienił, aczkolwiek nieco przed końcem meczu rzut karny dla Naprzodu wykorzystał Sobolewski.

Mecz obfitował w ciekawe sytuacje, jego tempo stało na wysokim poziomie i każdy, kto wybrał tego dnia okręgówkę zamiast sparingu reprezentacji, z pewnością nie żałował. Miejmy nadzieję, że kolejne spotkanie podopiecznych trenera Madeńskiego będzie miało podobny przebieg, a i następnym razem nie zabraknie pięknych goli.