W wywiadzie z nami Jakub Staros, obrońca Klubu Sportowego Konstancin oraz występujący na pozycji pomocnika Mateusz Kwiatkowski opowiedzieli między innymi o tym, czym się różni gra w seniorach od piłki juniorskiej, o planach na przyszłość oraz szansach KS-u w lidze okręgowej. Zapraszamy do lektury!

Jak się zaczęła Wasza przygoda z Klubem Sportowym Konstancin?

Mateusz Kwiatkowski: Wcześniej grałem w Kosie Konstancin, skończył się rocznik i musiałem szukać sobie nowego zespołu w okolicy. Najbliżej był KS, znałem tu dużo chłopaków i dlatego dołączyłem do klubu.

Jakub Staros: Ja również przyszedłem z Kosy, w podobnych okolicznościach – skończył się rocznik i tak naprawdę trzeba było rozpocząć przygodę z piłką seniorską.

Mateusz, jesteś wychowankiem trenera Michała Madeńskiego z rocznika 99’. Jak wspominasz tamten okres?

MK: W roczniku przede wszystkim zawsze była fajna atmosfera. Grało dużo chłopaków z okolicy, nie było żadnych problemów, żeby ktoś się obrażał itp. Byliśmy drużyną, co jest moim zdaniem bardzo ważne. Na początku było dosyć słabo pod względem piłkarskim, ale z biegiem czasu wyglądało to coraz lepiej. Poza Dominikiem Bartnikiem oraz Przemkiem Kanabusem, którzy trenują w naszej drużynie, raczej nikt nie gra w żadnym klubie, każdy poszedł w swoją stronę.

Jak duży jest Waszym zdaniem przeskok z piłki juniorskiej do seniorów w niższych ligach?

MK: Moim zdaniem to jest bardzo duży przeskok. Gram już w seniorskiej piłce tak naprawdę trzeci sezon, rozegrałem tu dwa i pół sezonu, i wydaje mi się, że dopiero teraz zrozumiałem, o co chodzi w piłce seniorskiej. Nie można  za bardzo holować piłki i grać sobie takiej swojej gry, jak w juniorach. Dopiero teraz czuję się seniorem.

JS: Uważam, że przeskok jest ogromny. Przede wszystkim trzeba szybciej grać piłką, bo zdarzają się różni przeciwnicy. Konieczne jest także, by nauczyć się cwaniactwa, ponieważ w piłce juniorskiej potrzebne były bardziej umiejętności niż spryt. Tutaj liczy się to, jak myślisz na boisku, ustawiasz się. Dużą rolę odgrywa doświadczenie. Ta piłka bardzo się różni, jest bardziej siłowa.

Nie myśleliście o tym, żeby pograć jeszcze trochę w juniorach?

JS: Szczerze mówiąc, myślałem nad tym, ale uznałem, że to bez sensu, bo trzeba było szybciej zacząć grać w seniorach. Im szybciej zaczniesz, tym szybciej się do tego przyzwyczaisz. Przestawisz się z tej piłki juniorskiej na seniorską, a teraz tak naprawdę patrzą tylko na to, jakim jesteś seniorem, a nie juniorem.

Mateusz Kwiatkowski jest wychowankiem trenera Madeńskiego z rocznika 99'
Mateusz Kwiatkowski jest wychowankiem trenera Madeńskiego z rocznika 99'

W niższych ligach nierzadko bywa tak, że zawodnicy dysponujący dobrą techniką mają problemy, żeby pokazać pełnię swoich możliwości, ponieważ przeciwnicy grają niezwykle ostro.

MK: Często bywa, że gramy przeciwko takim zawodnikom, którzy potrafią zrobić komuś krzywdę. W juniorach każdy stara się grać w miarę czysto, a tutaj nie do końca wszyscy chcą grać w piłkę, tylko wolą kopać i używać innych technik, nie tych piłkarskich, ale nie jest to nic poważnego. Już dosyć długo gram w seniorach i jeszcze nie spotkałem się z sytuacją, żeby wydarzyło się coś strasznego.

JS: Moim zdaniem trzeba złapać pewność siebie, szybciej operować piłką i wtedy nie powinno ci się nic stać.

Kuba, nie należysz do najwyższych obrońców, ale nie przeszkadza Ci to w grze na środku defensywy.

Czasem brakuje tych centymetrów, tego nie da się oszukać, ale jakoś staram się nadrabiać ustawieniem czy też timingiem. Daję radę.

Pytanie od trenera – rzuty karne. Trochę się ich przytrafiło w zeszłym sezonie…

JS: Zdarzyło się zagranie ręką czy głupi faul w polu karnym, gdzie można było zachować się inaczej. Trochę się ich przydarzyło, aczkolwiek myślę, że to była dobra lekcja. Mam nadzieję, że wyciągnąłem z tego wnioski, już w drugiej rundzie widzieliśmy, że tych błędów było mniej. Liczę na to, że w następnym sezonie będzie jeszcze lepiej. Jednak to były bardziej juniorskie błędy.

A propos karnych – Mateusz, nie zjada Cię stres przy ich wykonywaniu?

MK: Karne strzelałem jeszcze, jak występowałem w roczniku, wcześniej też w Kosie. Przed jedenastką zawsze jest lekki stres, ale nie stanowi to niczego strasznego. Już jestem przyzwyczajony do ich wykonywania.

Jak ocenilibyście zeszły sezon?

JS: Początek pierwszej rundy nie był zbytnio udany w naszym wykonaniu, ale później zaczęliśmy zdobywać punkty i zaczynało to jakoś wyglądać. Pierwsza część rozgrywek była dosyć słaba, jednak po ciężkim okresie przygotowawczym w zimie ruszyliśmy. Wygraliśmy trzy pierwsze mecze i dalej również szło nam dobrze. Zrobiliśmy duży progres, przede wszystkim motoryczny. Wpływ na to mieli także trenerzy. Były lekkie wzmocnienia, ale została ta sama ekipa i tylko dzięki ciężkiej pracy oraz woli walki nadrobiliśmy to, co nie wyszło w rundzie jesiennej.

MK: Tamten sezon był wielką niewiadomą, bo zespół składał się z zawodników, którzy wcześniej grali w drugiej drużynie w A-klasie. Przed rozpoczęciem rozgrywek nie byłem pewien, czy będzie to fajnie wyglądało, ale ciężko pracowaliśmy latem, później zimą. W pierwszej rundzie musieliśmy oswoić się z okręgówką, w drugiej pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę i byliśmy dobrze przygotowani. W rundzie wiosennej to poszło i wierzę, że w tym sezonie będzie dużo lepiej.

Kuba Staros w walce o górną piłkę z przeciwnikiem
Kuba Staros w walce o górną piłkę z przeciwnikiem

Pojawiły się jakieś oferty z innych klubów?

MK: Ktoś się odzywał, ale ja na razie o tym nie myślę. Żadnej konkretnej propozycji nie dostałem.

JS: U mnie także nie doszło do żadnych konkretów, były jakieś obietnice, ale na tym się skończyło. Trzeba się wziąć do pracy i skupić na tym sezonie.

Czy planujecie związać swoją przyszłość z piłką nożną, poświęcić się jej całkowicie, czy raczej będziecie traktować to jako dodatkowe zajęcie?

MK: Od zawsze pragnąłem być piłkarzem i myślę, że do tej pory to się jeszcze nie zmieniło. Wiadomo, każdy chciałby grać jak najwyżej, ja także, ale trzeba mieć również jakieś inne plany, bo to nie jest pewny zawód. Jestem przygotowany na to, że nie zostanę profesjonalnym piłkarzem, chociaż oczywiście chciałbym.

JS: Ja także chciałbym jeszcze coś osiągnąć, nie jest to jednak łatwe, ponieważ jest dużo kandydatów, wielu chłopaków ciężko trenuje. Trzeba naprawdę dużo poświęcić. Chciałoby się grać gdzieś wyżej, ale czas pokaże.

Trener nie narzekał na oceny?

JS: Nie miałem żadnych problemów z ocenami w szkole, więc trener nigdy się nie czepiał. Faktem jest, że trzeba było mu te oceny od czasu do czasu przynieść.

MK: Z ocenami nie było żadnego problemu.

Jakie macie plany na przyszłość związane z edukacją?

JS: Po liceum chciałbym iść na studia, np. na AWF, żeby cały czas pracować w sporcie. Zawsze należy mieć jakiś plan awaryjny, trzeba znaleźć pomysł na siebie.

MK: Ja skończyłem w tym roku liceum, zdałem maturę i od tego roku będę studiował na AWF-ie. Myślę o tym, żeby pójść np. w stronę trenowania dzieci. Jest wiele kierunków, planu awaryjnego nie brakuje.

Na koniec naszej rozmowy tradycyjne pytanie: które miejsce zajmie KS w lidze okręgowej?

MK: Ciężko tak powiedzieć, ale chcielibyśmy wygrać tę ligę. Ta druga runda pokazała, że nikogo nie powinniśmy się bać i nie jesteśmy gorsi od żadnej drużyny.

JS: Mamy duże szanse na awans. Tak jak Mateusz powiedział, w drugiej rundzie pokazaliśmy, że nie jesteśmy od nikogo słabsi – ani piłkarsko, ani motorycznie. Potrafiliśmy pokonać każdego, więc myślę, że w tym roku spokojnie możemy tę ligę wygrać i awansować, ale pod warunkiem, że będziemy solidnie pracować.

A do kogo może powędrować tytuł zawodnika sezonu?

MK: Nie mam pojęcia. Chciałbym, żebym to ja został zawodnikiem sezonu, takie jest moje marzenie, ale przed sezonem za ciężko stwierdzić, kto okaże się najlepszym piłkarzem.

JS: Ciężkie pytanie, ale myślę, że jakiś młody się pokaże, powalczy i pociągnie tę drużynę. Tak jak czasem było w niektórych meczach, że młodzież dominowała, pokazywała charakter. Może któryś z nas…

Rozmawiał Rafał Lipski