Nadeszła kolej na naszego bocznego obrońcę, a jednocześnie trenera roczników: 2004 i 2009. Jak zwykle nie brakowało ciekawych pytań i… jeszcze ciekawszych, pełnych humoru odpowiedzi. Zapraszamy do lektury!

Gdy zdobywałem wicemistrzostwo Mazowsza, nie wyobrażałem sobie, że w wieku 22 lat będę grać w lidze okręgowej.

POMIDOR. Nie za szybko?

Trenowanie sprawia mi więcej frajdy niż gra na boisku.

Nie. Zarówno trenerka, jak i „kopanie” to piłka nożna, a to ona po prostu sprawia mi frajdę.

Za parę lat będę osiągać sukcesy jako trener w Centralnej Lidze Juniorów.

Tak, myślę, że to praca na bardzo fajnym poziomie i w zasięgu.

A później z „Kanonierami”.

Tak, ale póki co Emery daje radę. Dajmy mu jeszcze trochę czasu. Czy to złośliwość, czy przypadek, że to pytanie nr 4?

Premier League to najlepsza liga na świecie.

Tak. Zdecydowanie zjada wszystkie inne rozgrywki.

W swoich rocznikach widzę kilku chłopaków, którzy w przyszłości wiele osiągną w piłce.

Tak, ale nie ma co ich pompować (śmiech). Lepiej, żeby o tym nie wiedzieli.

Najlepszy mecz rocznika 2004 w tym sezonie to domowe starcie z Perłą Złotokłos – graliśmy wtedy w 8 na 11.

Myślę, że dużo lepszym spotkaniem był mecz tych drużyn w Złotokłosie

Mogliśmy wygrać tamto spotkanie.

Nie, ale chłopaki faktycznie zminimalizowali skutki osłabienia bardzo dobrą grą w defensywie.

Najlepszy doping w tym sezonie również był na meczu rocznika 2004 z Perłą – nasza grupa ultras ze Zdenkiem, Matejem, Robertem i Tomasem na czele.

Tak, zdecydowanie czescy ultrasi dają radę. KON-STAN-CIN do tej pory może się śnić po nocy chłopakom ze Złotokłosu.

W czasie wizyty Czechów w Konstancinie musiałem robić za tłumacza. Mimo że nie znam języka czeskiego.

Tak, ale za to okazało się, że znam biegle czesko-polsko-angielski.

Kontakt z rodzicami zawodników jest równie ważny co z samymi dzieciakami.

Nie. Jest ważny, ale na pewno nie tak jak z samymi zawodnikami.

Ale najlepiej, jeśli nie wchodzą w buty trenera.

Tak, rodzice na boisku są kibicami i swoją robotę wykonują fantastycznie.

Kiedy tylko mam czas, sięgam po jakąś biografię lub inną książkę związaną z tematem piłki nożnej.

Tak, to zdecydowanie mój ulubiony typ książek. Moja biblioteczka jest ich pełna.

Studia są równie ważne co treningi.

Tak.

Piwo to moje paliwo.

Nie, aczkolwiek po dobrze wybieganym meczu nic nie smakuje lepiej.

Na bezludną wyspę zabrałbym ze sobą: żel do włosów, Pawła Nawrockiego i żel do włosów dla Pawła Nawrockiego.

No i nasze psy Kiarę i Gustawa. I może odrobinę „paliwa” z poprzedniego pytania.

Największym fanem mojego talentu jest Pan Krzysio.

Fanem jak fanem, na pewno jest jednym z największych motywatorów.

Często zdarza nam się wymieniać spostrzeżeniami na temat piłki nożnej.

Tak, ale są to raczej nieco odmienne opinie. Dobrze czasem zejść na ziemię (śmiech).

Nie rozumiem trenerów, którzy nie zwracają uwagi na przygotowanie motoryczne.

Nie, każdy ma swój warsztat i buduje swoje jednostki według swojej wizji. Nie powinno się komentować pracy swoich kolegów po fachu, to może się zemścić.

W drużynie seniorów zawsze dbam o to, żeby chłopakom nie zabrakło kreatyny.

Oczywiście, to podstawowy suplement.

PS: Panowie, mam na sprzedaż jeszcze 4 puszki.

Kiedyś na meczu z Victorią Sulejówek przez pomyłkę założyłem koszulkę w rozmiarze dziecięcym.

Nie… chyba nie.

Mając w pamięci wynik 8:0 z zeszłego sezonu w meczu z Gromem Warszawa, chłopaki z KS-u na początku nie chcieli wpuścić mnie z powrotem do szatni.

Nie. Przywiozłem im coś w ramach rekompensaty.

Po meczu z KTS Weszło to nie o Quebo najwięcej się mówiło, ale o bocznym obrońcy Klubu Sportowego Konstancin.

Możliwe, Baggio zagrał bardzo dobry mecz.

Cieszę się, że wróciłem.

Tak. Atmosfera tej szatni sprawia, że czuję się jak w domu.