W rozmowie z nami Grzegorz Witek, pomocnik Klubu Sportowego Konstancin opowiedział o swojej przygodzie z piłką nożną. Ciekawych anegdotek nie zabrakło. Zapraszamy do lektury!

Przed występami w Klubie Sportowym Konstancin grałeś również w Kosie – jak w skrócie opisałbyś swoją karierę?

Przygodę z piłką. Zacząłem kopać piłkę, mając 7-8 lat i nie najgorzej mi to wychodziło. Najpierw na podwórku z rówieśnikami, a następnie rodzice zapisali mnie do klubu Romana Koseckiego. Zaczęły się obozy, mecze, treningi.. Koniec końców wylądowałem jeszcze w Skrze Obory. Rozegrałem kilka dłuuugich lat w drużynach juniorskich i w wieku 18 lat udało mi się zadebiutować w drużynie seniorskiej – 20 lat mojej przygody w pigułce.

Masz obecnie 27 lat – gra w piłkę stanowi dla Ciebie obecnie tylko zabawę czy wierzysz, że mimo nie najmłodszego wieku będziesz mógł jeszcze pograć na trochę wyższym poziomie?

Przede wszystkim jest to dla mnie super zabawa i świetny sposób, aby na kilka godzin w tygodniu zapomnieć o problemach, obowiązkach itd. Wydaje mi się, że 26-30 lat to najlepszy wiek dla piłkarza i jeżeli pytasz, czy będę mógł pograć troszkę wyżej, to odpowiem: tak! Mam nadzieję, że z obecną drużyną uda nam się wywalczyć promocję do ligi wyżej.

Doświadczony pomocnik nigdy nie odstawia nogi
Doświadczony pomocnik nigdy nie odstawia nogi

Twoja największa zaleta i wada jako zawodnik?

Hmm… Oj, ciężkie pytanie… Gram na pozycji defensywnego pomocnika, więc zaletą może być waleczność i to, że raczej nie odstawiam nogi. Wada? Pewnie jest ich kilka, ale to już chyba pytanie do trenera, on analizuje każdy mecz i wydaje mi się, że z marszu może wymienić po 5 wad i zalet każdego z nas.

Który z meczów w trakcie Twojej kariery najbardziej zapadł Ci w pamięć i dlaczego?

Umówmy się – PRZYGODY. Ze względów sportowych to chyba żaden… Kończy się mecz, chwila świętowania i już przygotowania do następnego. Nie zapomnę za to, jak grając w IV lidze pojechaliśmy do Radomia na mecz bodajże z Wulkanem Zakrzew. Z tego spotkania wróciłem z półrocznym zawieszeniem, ale najistotniejsze zdarzenie miało miejsce w drodze powrotnej, gdy zatrzymaliśmy się na obiad. Jak się okazało kilka dni później, „trzon” naszej drużyny tak świętował zdobyte punkty, że za 20 obiadów zapłacili dwa razy. Dobry napiwek…

Jesteś jednym z grupy doświadczonych zawodników w drużynie – starasz się wspierać młodszych kolegów?

Nasza młodzież już naprawdę dużo potrafi, to było widać na wiosnę i to widać na treningach. My jako starsi zawodnicy staramy się dbać o to, aby „nie przestało im się chcieć”. Wiadomo, zdarzy się jeden mecz na ławie, drugi…  Naszym zadaniem jest podejść i powiedzieć: czekaj na szansę, na pewno ją dostaniesz i wtedy ją wykorzystasz.

Najlepszy kolega w szatni KS-u?

Jakub Biernacki – gramy na tej samej pozycji, więc rywalizujemy ze sobą, ale nie przeszkadza nam to w dobrym dogadywaniu się, często widujemy się też poza boiskiem.

Jako starsi zawodnicy staramy się dbać o to, aby „nie przestało im się chcieć”
Jako starsi zawodnicy staramy się dbać o to, aby „nie przestało im się chcieć”

A jak oceniasz atmosferę w zespole?

Na dzień dzisiejszy myślę, że jest mega pozytywnie, każdy z nas wie, o co gra i czego chce, nie ma zgrzytów, niejasności… Wszyscy schodzą do szatni mega zmęczeni, ale z uśmiechem. To taka mała rodzina.

Śmiało można powiedzieć, że bez Ciebie atmosfera w szatni byłaby drętwa.

A to już pytanie do kolegów, chociaż myślę, że jest w szatni kilku młodszych śmieszków, co daliby radę godnie mnie zastąpić. Muszę jednak powiedzieć, że tak jak i w szatni, tak i w życiu staram się brać wszystko na wesoło.

Prawo jazdy na motorówkę przydaje się w życiu?

Haha, widzę, że co poniektórzy w szatni mają za długie języki. Oczywiście, że tak i wcale nie trzeba pływać motorówką. Mówiąc w skrócie, jestem również członkiem OSP, zrobiłem kiedyś kurs sternika motorowodnego. Wracaliśmy kiedyś z chłopakami z KS-u z Warszawy (wiadome jest, że musi być czas na zabawę , nawet w sporcie) i mieliśmy kontrolę drogową…  Dokumenty do kontroli itd. Ja akurat nie miałem przy sobie dowodu,  tylko… patent na motorówkę. Zapytałem funkcjonariusza, czy wystarczy… Chłopcy podłapali i nie dają żyć do dziś.

Na pierwszy trening spóźniłeś się, bo szukałeś pytona w Gassach – prawda czy fałsz?

Faaaaałsz! Uprzedzając kolejne pytanie: tak, jako członek OSP uczestniczyłem w działaniach szukania gada (przydał się patent na motorówkę), ale na trening spóźniłem się z innego powodu. Oczywiście szatnia wie swoje…

Na koniec naszej rozmowy obowiązkowe pytanie – W tym sezonie ligi okręgowej KS Konstancin zajmie…?

… wysokie miejsce.

Warto przychodzić na mecze seniorów klubu KS Konstancin?

Oczywiście, że warto a dlaczego? Po kolei:

– W rundzie wiosennej pokazaliśmy, że potrafimy ograć każdą ekipę, nawet z czuba tabeli.

– Apetyty mamy stanowczo na więcej niż 9 miejsce i to będziemy chcieli pokazać od 1. kolejki.

-Grają głównie młodzi zawodnicy z okolic (mając 27 lat, niejednokrotnie byłem jednym ze starszych na placu).