Trener Klubu Sportowego Konstancin Michał Madeński w wywiadzie z nami podsumował rundę jesienną w wykonaniu swoich piłkarzy i zapowiedział, czego możemy się spodziewać w najbliższych meczach.

Czujecie głód piłki nożnej?

Czujemy ogromny głód, może nie tyle piłki nożnej, co adrenaliny meczowej, do tego doszło jeszcze przełożenie pierwszej kolejki ligowej z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych i na inaugurację ligi musimy poczekać kolejny tydzień. Pracowaliśmy naprawdę bardzo ciężko i chyba jako jedyni trenowaliśmy bez dłuższej przerwy, ponieważ mieliśmy raptem 14 dni wolnego od treningu (7 dni po rundzie i 7 między świętami). W perspektywie całego okresu przygotowawczego zima była całkiem łaskawa i mogliśmy wykonać plan w całości. Znacząco zmieniliśmy metody pracy w okresie przygotowawczym i liczymy teraz na efekty. Co istotne, nie musieliśmy przez styczeń nadrabiać zaległości powstałych przez połowę listopada i grudzień, bo cały czas pracowaliśmy, a w okresie, gdy zawodnicy mieli wolne, korzystali z indywidualnego planu treningowego. Po analizie rundy jesiennej i testach motorycznych wiedzieliśmy, gdzie są mankamenty i na nich skupiliśmy naszą uwagę.

Jak do tej pory KS zanotował 2 wygrane i 2 porażki.

Dwa pierwsze mecze zaczęliśmy z wysokiego C, mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że zdominowaliśmy obu rywali, mimo że graliśmy z drużynami, z którymi jesienią przegraliśmy i to bardzo dotkliwie.
Mecz z Ursusem był w naszym zasięgu, graliśmy dobrze, a fragmentami bardzo dobrze, ale brakowało najważniejszego, czyli bramek. Za to ostatni mecz z Teresinem to była bolesna lekcja futbolu, zagraliśmy słabo, rywal nas zdominował tego dnia. Był szybszy i bardziej zdeterminowany.

Dołączyło do was kilku nowych zawodników, czy w tej rundzie KS jest mocniejszą drużyną?

Wydaje mi się, że będziemy znacznie silniejsi, dokonaliśmy kosmetycznych zmian kadrowych. Dołączyli: Tomasz Blicharski, Aleksander Borowski, Kamil Szczepański, Jan Folwarski i Hubert Gołąbek.

Tomasz to bramkarz, najstarszy zawodnik (rocznik 1990), który do nas przyszedł tej zimy. Jest bardzo dobry technicznie, uważam, że wniesie wiele do drużyny i będzie mocno rywalizował z Krysiakiem o bluzę nr 1. Aleksander Borowski również gra na pozycji bramkarza, to wychowanek naszego klubu z rocznika 2001. Przez okres jesienny miał przerwę w treningach, ale od stycznia je wznowił. Ma czas na naukę, ale również bardzo dobrych nauczycieli w postaci Tomka i Wojtka.

Kamil – brakujący element naszej układanki, chłopak grający bardzo agresywnie, często na pograniczu faulu, z bardzo dobrymi parametrami motorycznymi, a co ważne przy jego pozycji, z bardzo dobrym wyprowadzeniem piłki z obrony.

Janek urodził się w 2000 roku, pełni rolę bocznego pomocnika. Trenuje z nami od pewnego czasu, ma możliwości, aby za jakiś czas wskoczyć do składu, ale jeszcze musi pracować na swoją pozycję w drużynie, bardzo pokorny chłopak, ma łatwość w poruszaniu się w środkowej strefie.

Hubert posiada bardzo mocne CV piłkarskie, wznowił treningi po przerwie. Były zawodnik klubu KOSA Konstancin, Polonii Warszawa, Victorii Sulejówek. Ma duże zaległości motoryczne, ale uważam, że piłkarsko okaże się ogromnym wzmocnieniem, często pokazuje swoje atuty piłkarskie podczas treningów, ale brakuje mu jeszcze trochę do pełni dyspozycji. Liczymy, że ten napastnik nam jeszcze pomoże w tym sezonie.

Wywarli już pewien wpływ na zespół?

Na pewno podnieśli poziom drużyny pod względem czysto sportowym, a to jest główny argument. Druga sprawa, wzmocniliśmy pozycje, na których mieliśmy pewnego rodzaju braki kadrowe i to jest ogromny plus. Na dziś dajemy sobie czas na aklimatyzację, liczymy, że Ci zawodnicy zaczną bardziej naciskać na zawodników grających w pierwszym składzie. Rywalizacja ma zawsze dobry skutek w postaci podniesienia poziomu sportowego piłkarzy.

Jak oceniłbyś rundę jesienną w waszym wykonaniu?

Patrząc z perspektywy pozycji w lidze, uważam, że runda nie była do końca udana, mieliśmy aspiracje na więcej i w większości spotkań po prostu zabrakło nam doświadczenia, aby dowieźć punkty do końca meczu jak np. w starciu ze Spartą, gdy straciliśmy bramkę w ostatniej minucie. Chociaż uważam, że takie mecze były najlepszą nauką dla naszych zawodników. Runda jesienna była okresem przebudowy drużyny, taktykę dopracowaliśmy podczas rundy, zawodnicy zgrywali się i pod koniec było widać poprawę w naszej grze, czego efektem były zdobycze punktowe.

Teraz chyba nikt już nie będzie mógł mówić o braku zgrania.

Tak jak powiedziałem wcześniej, zgranie i doświadczenie, które zdobyliśmy jesienią, na pewno zaprocentuje w rundzie wiosennej. Młodzi chłopcy, którzy wychodzili na boisko jesienią, stali się bogatsi o doświadczenie, jestem przekonany, że zobaczymy to na boisku i żaden rywal nie będzie nam straszny.

Najważniejszym celem klubu jest obecnie wprowadzanie młodzieży do pierwszego zespołu, czy w związku z tym nie ciąży na was presja wyniku?

Zawsze jest presja wyniku w sporcie, bo jest to główny czynnik, dla którego go uprawiamy. Na każdy mecz chcemy wyjść z założeniem walki o 3 punkty i taką presję sami na siebie nakładaliśmy, i dalej będziemy to robić. Wynik napędza rozwój i tym się będziemy kierować. Chcemy być lepsi, żeby wygrywać. Mimo że chcemy wygrywać, nie będziemy zmieniać filozofii naszej pracy i dalej celem jest wprowadzanie młodzieży do drużyny, ale należy pamiętać, że nie ma nic za darmo.

A czy ty odczuwasz presję pracy w klubie?

Największą presje nakładam sam na siebie. Lubię stawiać sobie cel, a potem sumiennie go realizować. Kiedy nie szło, tak jak to było jesienią, dążyliśmy do tego, aby sytuacja się zmieniła i efekty w końcu przyszły. Są dwie teorie, jak nie ma oczekiwanych rezultatów: czasem trzeba poluzować i nabrać dystansu, a druga, że trzeba ciężej pracować. Wybraliśmy tę drugą, bo uznałem, że taka jest potrzebna drużynie. Na chłopaków była nałożona duża presja, ponieważ byli oceniani przez pryzmat poprzedników – zawodników grających w poprzednich sezonach w Konstancinie. Otoczenie naszego klubu spodziewało się od razu szybkiego powrotu do IV ligi. Bardzo dużo dla mnie znaczyło wsparcie prezesa, już to nie raz powtarzałem, ale to jego zaufanie dało stabilizację w drużynie, spokojnie pracowaliśmy i realizowaliśmy wcześniej nakreślony plan. Przypomnę konferencję Michała Probierza z sadzeniem drzewka. Cytat: „Musimy pielęgnować te perełki i cierpliwie czekać na efekty naszej pracy”.

Przeglądając ligową tabelę po ostatnim meczu w sezonie, kibice odnajdą KS Konstancin na miejscu…

Jestem przekonany, że nasz cel sprzed sezonu, czyli miejsca 1-8, jest bardzo realny, mamy stratę raptem 6 punktów do 8 miejsca i uważam, że jest to w naszym zasięgu.

Na koniec chcielibyśmy pogratulować ci zdobycia „Perły Mazowsza” gminy Konstancin-Jeziorna w kategorii sport. Co oznacza dla ciebie takie wyróżnienie?

Dla mnie to ogromny zaszczyt, tym bardziej ważna nagroda, bo to pierwsze takie wyróżnienie. Cieszy bardzo, ponieważ głosowało społeczeństwo z całego powiatu piaseczyńskiego i wygranie tej nagrody to potwierdzenie, że praca którą wykonuję, przynosi efekty. Dla mnie to kolejna motywacja do pracy. Muszę podziękować zawodnikom, bo to dzięki nim zdobyłem nagrodę indywidualną. Super być docenionym za lata pracy w konstancińskiej piłkarskiej społeczności.

Rozmawiał Rafał Lipski