Beniaminek zapłacił frycowe

Beniaminek zapłacił frycowe

W pierwszym meczu ligowym po awansie piłkarze Klubu Sportowego Konstancin trafili na bardzo wymagającego przeciwnika. W sobotę do Obór przyjechała trzecia drużyna poprzednich rozgrywek – Ożarowianka Ożarów Mazowiecki. O jej sile i doświadczeniu gospodarze przekonali się zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy rywal przetrzymał nawałnicę ataków i wyprowadził dwie zabójcze kontry.

Trener KS Maciej Wesołowski wystawił najmocniejszą jedenastkę. Latem przebudowana została linia obrony, w której wystąpiło aż trzech nowych graczy: Maciej Rybaczuk, Mateusz Kacik i Paweł Tyburski. Czwartym nowicjuszem w składzie był doświadczony pomocnik Grzegorz Gromadzki (przyszedł z KS Warka).

Obie drużyny zaczęły pojedynek bardzo ostrożnie. Gospodarze rozkręcili się w ostatnim kwadransie przed przerwą, kiedy wręcz zdominowali Ożarowiankę. Dwie dobre okazje na otworzenie wyniku miał Maciej Rybaczuk, ale za każdym razem kapitalnie interweniował bramkarz. Szans nie wykorzystali też Michał Prażuch i Michał Sodel.

Piłkarze z Ożarowa otrząsnęli się w drugiej połowie. I bezlitośnie skarcili beniaminka za zmarnowane sytuacje. Po szybkim kontrataku piłkę do siatki skierował Marcin Zawadzki. KS mógł odpowiedzieć błyskawicznie, ale Mikołaj Rybaczuk (brat aktywnego w pierwszej połowie Macieja) trafił wprost w golkipera. Miejscowi szukali wyrównującego gola, ale z kolejnej bramki cieszyli się przyjezdni. Piłkę we własnym polu karnym stracił niespełna 20-letni Mateusz Kacik, a bohaterem Ożarowianki ponownie został Zawadzki.

– Wydaje mi się, że zapłaciliśmy dzisiaj frycowe. Nie byliśmy zespołem gorszym od rywali, ale oni zagrali dzisiaj mądrzej i dojrzalej od nas – przyznał po spotkaniu prezes konstancińskiego klubu Łukasz Kamiński.

Mimo porażki na inaugurację sternik KS starał się być dobrej myśli. – Musimy szybko się pozbierać i będzie dobrze – przekonywał.

Powody do radości miało za to grójeckie Mazowsze. Gruntownie przebudowana drużyna w piątek pokonała 1:0 w stolicy faworyzowanego Hutnika. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył na osiem minut przed końcem regulaminowego czasu gry napastnik Guyguy Pierre Ndakiza, który wykorzystał idealne podanie od rezerwowego Macieja Lesisza.

Charakter pokazała tego samego dnia Sparta Jazgarzew. Przegrywała już 0:2 w Mszczonowie z Mszczonowianką. Ale dzięki bramkom Pawła Wysockiego oraz niezawodnego Emila Wrażenia udało się doprowadzić do wyrównania.

Źródło: Nad Wisłą / Autor: Mateusz Adamski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *