Chęci nie wystarczyły

Chęci nie wystarczyły

Piłkarze z rocznika 2005 bardzo się starali, ale niestety przegrali wysoko starcie z liderem Ligi Orlików.

W sobotę o godzinie 11 w Oborach rozegrany został mecz 6 kolejki Ligi Orlików. Rywalem KS Konstancin był Bór Regut. Zawodnicy z rocznika 2005 nie mieli zbyt dobrego dnia i piłka im po prostu „nie siedziała”.

Już w pierwszej minucie meczu musiał interweniować bramkarz Aleksander Szczotka, który popisał się piękną paradą przy uderzeniu Filipa Wojtasa. Chwilę później golkiper KS-u musiał już niestety wyciągać piłkę z siatki, gdy z rzutu wolnego idealnie przymierzył Karol Jastrzębski. Wyrównać próbował Mateusz Kanclerski, ale jego strzał po indywidualnym rajdzie pewnie wyłapał bramkarz gości. W końcówce pierwszej kwarty szansę miał również Bartłomiej Szewczyk, a piłka po odbiciu się od jednego z zawodników wyszła na rzut rożny.

Druga kwarta również zaczęła się fatalnie dla naszych piłkarzy. Jakub Mierzejewski nie zrozumiał się z bramkarzem i wbił piłkę do własnej bramki. „Kopanina, zobaczcie” – wołał trener Marcin Oleksiak. Zawodnicy KS-u momentami próbowali w ładny sposób rozgrywać piłkę, aczkolwiek nie mogli przebić się przez mur gości, notowali także niepotrzebne straty. Brakowało celności, większość strzałów z dystansu wędrowała wysoko ponad bramkę. W 21 minucie wynik dla Boru Regut podwyższył Filip Wojtas. Po dwóch kwartach mieliśmy niekorzystny wynik 0:3.

Trzecia część wyglądała w wykonaniu KS-u podobnie jak wcześniejsze, z tymże widać było lepszą grę w defensywie. Z ofensywnych akcji odnotowaliśmy tylko groźną przewrotkę Tymoteusza Dobienia, po której piłka uderzyła w słupek. W czwartej odsłonie meczu kibice przez moment mieli nadzieję na wielki comeback. Krótko po gwizdku płaskim strzałem po ziemi gola zdobył Szewczyk. Niestety, chwilę później Jastrzębski drugi raz w tym meczu huknął z rzutu wolnego. Parę minut przed końcem spotkania Maxymilian Gontard trafił w poprzeczkę. Mecz zakończył się porażką 1:4.

Chłopaki z rocznika 2005 „gryźli trawę”, ale samo zaangażowanie nie wystarczyło. Największym problemem był brak dokładności i chwilami widoczne było także lekkie zdenerwowanie. Mimo wyniku kibice jak najbardziej zasłużenie nagrodzili ich brawami. Trzeba docenić również klasę rywala, który był tego dnia w nieziemskiej formie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *