Dwie wygrane i porażka Konstancina

Darek Nowak/DFOTOSPORT

Na początek zmagań w grupie południowej czwartej ligi drużyny musiały się zmierzyć nie tylko ze sobą, ale również z trudnymi warunkami atmosferycznymi. Pomimo wzmocnień kadrowych prosto z pierwszej drużyny Znicza, na boisku lepsi okazali się piłkarze z Konstancina. W spotkaniu z warszawskim Drukarzem nie było natomiast niespodzianki. Choć to goście pierwsi wyszli na prowadzenie, w drugiej połowie podopieczni Mariusza Szewczyka zdołali z nawiązką odrobić straty. Niestety, humory w klubie popsuła porażka z Błonianką

W mecz w Pruszkowie lepiej weszli goście, którzy po kilku groźnych akcjach mogli objąć prowadzenie. Sytuację Znicza skomplikowała dodatkowo czerwona kartka (druga żółta) w 35. minucie, którą otrzymał Adam Dobosz. Na bramki trzeba było natomiast poczekać do drugiej połowy. W 50. minucie wynik spotkania otworzył pięknym uderzeniem w samo okienko Michał Dobkowski, a w 74. minucie gospodarze grali już… w dziewiątkę po drugiej żółtej kartce dla Andrzeja Niewulisa. Kolejne osłabienie rywali wykorzystał zaledwie dwie minuty później Rafał Prażuch, a kontaktowy gol dla Znicza w ostatniej minucie spotkania autorstwa Grzegorza Janiszewskiego nie zmienił już nic w kwestii zasłużonych trzech punktów dla Konstancina.

Pierwsze spotkanie na własnym boisku zaczęło się nieoczekiwanie. Choć gospodarze przeważali, to bramkę jako pierwsi strzelili goście. Po szybko wyprowadzonej kontrze piłkarza z Warszawy faulował w polu karnym bramkarz Jan Ruciński i chwilę później nie zdołał obronić jedenastki. Na szczęście po zmianie stron losy meczu szybko się odwróciły. Sytuację ułatwiła bezpośrednia czerwona kartka za agresywny faul, przez co goście musieli kontynuować zawody w osłabieniu. Wyrównał po pewnym strzale z rzutu karnego Tomasz Doliński, a prowadzenie dał Konstancinowi, po pięknym uderzeniu z woleja, Paweł Nawrocki. Wynik meczu ustalił uderzeniem z dystansu Doliński – piłka po rękach bramkarza wpadła do siatki.

Błonianka w meczu z Konstancinem dobrze się broniła i była zabójczo skuteczna. Najpierw wykorzystała błąd w kryciu przy rzucie rożnym, a pod koniec meczu wyprowadziła skuteczną kontrę.

Źródło: Kurier Południowy / Autor: Grzegorz Tylec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *