Falstart w Oborach

Po awansie do IV ligi mocno przebudowany zespół KS Konstancin ma spore aspiracje sportowe i stawia sobie ambitne cele. Pierwszym poważnym testem dla podopiecznych Macieja Wesołowskiego była konfrontacja z Ożarowianką – czołową ekipą poprzedniego sezonu w grupie południowej IV ligi.

Choć KS miał w tym spotkaniu więcej z gry, większym cwaniactwem wykazali się doświadczeni goście, którzy bezwzględnie wykorzystali błędy rywali i wyjechali z Konstancina z kompletem punktów.

Spotkanie rozpoczęło się od dość niemrawej gry z obu stron. Z każdą upływającą minutą zaczęła jednak rosnąć przewaga gospodarzy. Szczególnie aktywny był Rafał Prażuch, ale nie przekładało się to specjalnie na stwarzanie dogodnych sytuacji bramkowych. W 27. minucie spore ożywienie na trybunach wywołała akcja debiutującego w KS Konstancin Macieja Rybaczuka, który bardzo ładnie „pociągnął” lewym skrzydłem i oddał silne uderzenie zza pola karnego. Bramkarz gości wyciągnął się jednak jak struna i zdołał, z najwyższym trudem, odbić futbolówkę na rzut rożny. Dwie minuty później wydawało się, że piłka wpadnie do siatki gości. Bardzo dobre dośrodkowanie Macieja Rybaczuka wykończył strzałem głową Michał Prażuch – niestety, minimalnie niecelnym. Swoją szansę miał jeszcze, po uderzeniu głową, Michał Sodel, ale najgroźniej było chyba w 42. minucie, kiedy to Mikołaj Rybaczuk zmusił do podobnej interwencji bramkarza gości, jak wcześniej jego brat bliźniak. W końcowych fragmentach pierwszej połowy KS mocno przycisnął rywali. Ożarowianka miała poważne problemy z wyjściem z własnej połowy, ale gola nie straciła.

Po zmianie stron musiało być gorąco w szatni gości, bo na drugą połowę wyszła drużyna z innym nastawieniem psychicznym. O ile w pierwszej połowie Cezary Osuch nie miał w zasadzie nic do roboty, to później Ożarowianka pokazała, że potrafi być jednak groźna. Szybka kontra prawym skrzydłem została jeszcze powstrzymana przed polem karnym, ale w 54. minucie podobna akcja gości przyniosła już gola. Marcin Zawadzki wpadł w pole karne i płaskim uderzeniem w środek bramki dał prowadzenie przyjezdnym. Chwilę później ten sam zawodnik mógł podwyższyć wynik, ale jego uderzenie poszybowało minimalnie nad poprzeczką. W 58. minucie szansę na wyrównanie miał Mikołaj Rybaczuk, ale uderzył zbyt lekko w środek i bramkarz nie miał większych problemów z udaną interwencją. W 70. minucie Zawadzki wygrał pojedynek z kryjącym go obrońcą Mateuszem Kacikiem i strzelił swoją drugą bramkę w meczu, ustalając tym samym końcowy rezultat. Wyraźnie podłamany KS wykonał przez 90 minut wiele dośrodkowań, ale bardzo często były one albo zbyt słabe, albo zbyt mocne. Później zaczął padać deszcz i warunki do gry w piłkę zaczęły się robić coraz trudniejsze. Ożarowianka skupiła się na defensywie, choć w 82. minucie mogła jeszcze podwyższyć wynik. Po strzale z rzutu wolnego efektowną paradą popisał się jednak Osuch.

Maciej Wesołowski,
trener KS Konstancin

Myślę, że z perspektywy całego spotkania należało nam się zwycięstwo. Byliśmy drużyną przeważającą. Szkoda straconej bramki, bo po niej wkradła się w nasze poczynania nerwowość. Jestem pewien, że w następnych meczach będziemy już punktować. Moi zawodnicy to prawdziwi wojownicy i dziś to pokazali

Źródło: Kurier Południowy / Autor: Grzegorz Tylec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *