Konstancińska tiki-taka

W sobotnim domowym meczu piłkarze Macieja Wesołowskiego potwierdzili, że liga okręgowa to dla nich tylko przystanek w podróży przynajmniej do IV ligi. Obecnie jedyną przeszkodą w bezpośrednim awansie jest zespół z Raszyna, który utrzymuje nad KS dwupunktową przewagę. W ostatniej kolejce lidera nie zatrzymała Perła Złotokłos. Uległa na jego boisku 0:1, nie wykorzystała rzutu karnego.

Mimo upału zawodnicy z Konstancina-Jeziorny od razu ruszyli na przeciwników. Skutek w postaci bramki przyniosło już pierwsze natarcie. W 2. minucie Rafał Prażuch zatańczył z piłką w polu karnym, podał wzdłuż linii bramkowej, a Michał Sodel bez trudu wykończył akcję.

Tak szybko zdobyty gol dał gospodarzom swobodę. Wymieniali wiele podań, a Mikołaj Rybaczuk błyszczał techniką, np. zagrywał piętą. Gra KS robiła wrażenie, momentami przypominała tiki-takę, czyli styl prezentowany przez słynną Barcelonę. Do estetyki podopieczni Wesołowskiego dołożyli skuteczność. Przed przerwą dwa razy do siatki trafił Adrian Szewczyk, raz Patryk Kościanek. Gości stać było tylko na jedną odpowiedź.

W drugiej połowie konstancinianie nieco zwolnili tempo, ale nadal imponowali efektywnością. Na 5:1 podwyższył rezerwowy Krzysztof Bogacki, a na 6:1 Prażuch.

Po tym ostatnim golu trener dał odpocząć strzelcowi. Zastąpił go Rafał Kowalczyk.

Choć nie jest wysoki, po dośrodkowaniu uderzył piłkę głową tak, że wpadła do bramki. A po chwili pokonał bramkarza jeszcze raz, już nogą.

Szkoleniowiec nie ukrywał radości z wysokiego zwycięstwa. – Czapki z głów przed moimi zawodnikami, że przy takiej pogodzie potrafili strzelić aż osiem goli – oświadczył Maciej Wesołowski. I zapowiedział, że drużyna do samego końca (zostały trzy kolejki) będzie bić się o pierwsze miejsce. Jeśli KS pozostanie na miejscu drugim, będzie musiał walczyć o awans w barażach.

Źródło: Nad Wisłą / Autor: Mateusz Adamski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *