Pokazali charakter

Od samego początku nie było łatwo – rzut karny w pierwszej minucie, szybko stracona bramka. Nasi piłkarze wykazali się jednak ogromnym hartem ducha i zaangażowaniem, co pozwoliło odrobić straty i wygrać bardzo ważne spotkanie z drużyną z Raszyna.

14 maja o godzinie 14:30 na głównym boisku w Oborach odbył się mecz 27 kolejki IV ligi. Rywalem KS Konstancin był zespół KS Raszyn, który zajmuje obecnie 12 miejsce w tabeli. Mecz stanowił doskonałą okazję do przełamania niekorzystnej passy (3 porażki pod rząd) i powrotu na właściwy tor prowadzący w górę tabeli.

Niestety, ze względu na fatalne warunki atmosferyczne i silny deszcz, na trybunach nie pojawiło się zbyt wielu kibiców, ale w tym miejscu pragniemy serdecznie podziękować najwierniejszym fanom naszej drużyny, którzy mimo ulewy postanowili przyjść dopingować KS Konstancin.

Pierwsza połowa zaczęła się fatalnie dla naszych piłkarzy. Już w pierwszej minucie, w wyniku nieporozumienia – czy był spalony, czy go nie było – sędzia odgwizdał rzut karny dla gości po faulu bramkarza Cezarego Osucha. Do piłki podszedł wypożyczony z Konstancina Michał Prażuch, ale Osuch idealnie wyczuł intencję strzelającego i w ekwilibrystyczny sposób odbił piłkę. Dwie minuty później doskonałą sytuację do objęcia prowadzenia miał Paweł Nawrocki, który uderzył jednak wysoko ponad bramkę. Niewykorzystana sytuacja się zemściła. W 5 minucie spotkania z rzutu rożnego dośrodkowywał Krzysztof Matuszak i gola głową zdobył Michał Prażuch. Był to już szósty gol Prażucha w lidze dla Raszyna. Po stracie bramki zawodnicy KS-u Konstancin rzucili się do ataku. Groźne strzały oddawali kolejno: Rafał Wiśniowski, Filip Pakuła oraz Michał Dobkowski. Znów jednak brakowało dobrego wykończenia akcji. W 27 minucie meczu po dośrodkowaniu Rafała Dębskiego dobrą szansę miał Pakuła. Kilka minut później napastnikowi KS-u wreszcie udało się pokonać bramkarza Raszyna, piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. Następnie kolejny raz zaatakował najbardziej aktywny zawodnik gości, czyli Prażuch. Dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu pierwszej części spotkania, po asyście Wiśniowskiego, bramkę na 2:1 zdobył Dobkowski. Gol do szatni znacząco podciął skrzydła klubowi z powiatu pruszkowskiego.

Druga połowa również należała do podopiecznych trenera Mariusza Szewczyka. W 58 minucie po doskonałym podaniu Dobkowskiego strzelał Wiśniowski, niestety piłka odbiła się od słupka. Niedługo potem „Dobek” uderzył obok bramki. W 70 minucie meczu z rzutu wolnego piłkę zagrał Dobkowski i jego podanie wykończył Rafał Dębski. Kilka minut później dzieła zniszczenia mógł dopełnić nasz kapitan Maciej Rybaczuk, podawał mu Michał Dobkowski, niestety tym razem się nie udało. Ostatecznie starcie z Raszynem zakończyło się wynikiem 3:1 dla naszych zawodników.

Piłkarze KS-u pokazali ogromny charakter, odrabiając straty i strzelając trzy bramki. Wielkie brawa należą się całej drużynie, zawodnicy udowodnili, że się nie poddają i do końca walczą o awans.

– Na pewno, patrząc na poprzednie mecze, był to dla nas trudny mecz, w którym musieliśmy pokazać się z lepszej strony niż ostatnio. Pierwsze minuty były złe w naszym wykonaniu, karny w pierwszej minucie, który obronił Czarek Osuch, szybka strata bramki z rzutu rożnego, którą strzelił Michał Prażuch. Ale podnieśliśmy się szybko, zrobiliśmy kilka dobrych akcji, co przełożyło się na dwie nasze bramki i na przerwę schodziliśmy z bramką przewagi. W drugiej połowie kontrolowaliśmy mecz, strzeliliśmy bramkę ze stałego fragmentu gry. Goście próbowali odrobić straty, ale my też mogliśmy jeszcze podwyższyć wynik. Co do naszej gry, to mamy jeszcze dużo do poprawy, przede wszystkim w ofensywie, ale na pewno cieszy to, że po trzech meczach bez strzelonego gola udało się trafić trzy razy do bramki rywala – powiedział po meczu trener Mariusz Szewczyk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *