Znicz zapłonął w Konstancinie

Powiedzmy sobie szczerze: w sobotę nasi zawodnicy zagrali po prostu beznadziejnie.

29 kwietnia na stadionie w Konstancinie-Jeziornie zameldowali się gracze rezerw I-ligowego Znicza Pruszków. We wrześniu piłkarzom z Konstancina udało się na wyjeździe pokonać rywala 3:1. Tym razem niestety obraz gry wyglądał zupełnie inaczej i podopieczni trenera Tomasza Citkowicza zanotowali sromotną klęskę.

W ekipie gości w pierwszej jedenastce wystąpiło kilku zawodników znanych z Ekstraklasy między innymi: Krzysztof Kopciński, Andrzej Niewulis oraz Przemysław Kita. To właśnie ten pierwszy – były gracz Polonii Warszawa – rozpoczął strzelanie, gdy w 15. minucie spotkania po dośrodkowaniu Mateusza Stryjewskiego skierował piłkę do siatki Cezarego Osucha. Dosłownie minutę później było już 0:2. Doskonałe podanie Kacpra Skibki wykorzystał Patryk Kubicki, który będąc w sytuacji sam na sam, nie pozostawił żadnych szans naszemu golkiperowi. Ataki gości nie ustawały i chwilę potem mogło być już po meczu, jednakże stuprocentowej akcji nie wykorzystał jeden z graczy Znicza. W 22. minucie Klub Sportowy Konstancin zdobył bramkę kontaktową – z wolnego piłkę uderzył Dawid Brewczyński, doszło do zamieszania w polu karnym i piłka znalazła się w środku bramki – ale sędzia odgwizdał faul dla gości. Kwadrans przed końcem pierwszej części gry Pruszków podwyższył na 3:0 za sprawą pięknego trafienia w prawe okienko w wykonaniu Mateusza Stryjewskiego. Obrońcy KS-u Konstancin momentami dawali się ogrywać jak dzieci, w związku z czym wynik nikogo nie dziwił.

W drugiej połowie obraz gry specjalnie się nie zmienił i to Znicz dalej dominował na boisku. W 55. minucie goście znów mieli stuprocentową sytuację, ale jej nie wykorzystali. Brakowało dokładności w zagraniach – większość prób wyprowadzenia piłki kończyło się szybką stratą. Strzały graczy KS-u można było zaś policzyć na palcach jednej ręki, a tych, które na poważnie zagroziłyby bramkarzowi Znicza, praktycznie nie było. W 80 minucie dzieła zniszczenia dopełnił Mikołaj Szymański, który z bliskiej odległości dobił piłkę do bramki Osucha. Ostatecznie starcie zakończyło się wynikiem 0:4 i można śmiało uznać, że był to jeden z najgorszych meczów w tym sezonie w wykonaniu naszych piłkarzy.

KS Konstancin zajmuje obecnie 15. miejsce w ligowej tabeli. Kolejny mecz już w środę o 17:00 w Oborach, a przeciwnikiem będzie Błonianka Błonie.

  • janusz 4 maja 2017 at 12:24

    nie faul, tylko zagranie ręka bo Jurij zagrał jak Wlazły 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *