25 ciężkich pytań i tylko jeden „pomidor” – zapraszamy do czytania!

Kolejny nowy cykl na naszej stronie internetowej – po „Alfabecie trenera” i „Ligowych rozmowach” nadszedł czas na… „Pomidora”. Zabawa doskonale znana wszystkim dzieciom, dorosłym fanom futbolu zaś bardziej kojarząca się z programem Liga+ Extra. Przygotowaliśmy 25 pytań, które wymagają naprawdę dużego zastanowienia. Zasady proste – „tak”, „nie” i jeden „pomidor”. Jako pierwszy wziął udział w naszej zabawie pomocnik ekipy seniorów Klubu Sportowego Konstancin, a jednocześnie szkoleniowiec rocznika 2008, Paweł Nawrocki.

Wciąż jestem młodym zawodnikiem, który może coś jeszcze osiągnąć w piłce.

Nie, pozostała już tylko fajna zabawa.

Odejście z Klubu Sportowego Konstancin do Piaseczna było błędem.

Nie, nigdy powrót do klubu, który cię wychował, nie jest błędem, troszkę zabrakło zdrowia, by pokazać się z lepszej strony.

Gdybyśmy mieli w Klubie Sportowym Konstancin dobrego napastnika w sezonie 2015/16, to awans byłby nasz.

Tak, myślę, że zaważyło odejście Michała Prażucha, to napastnik kompletny.

Mój powrót do KS-u Konstancin był wielkim wydarzeniem dla klubu.

POMIDOR

W żadnym wypadku nie żałuję decyzji o powrocie.

Oczywiście, że nie żałuję.

Tak jak kiedyś starsi mi, tak ja teraz pokazuję młodym, gdzie jest ich miejsce w szatni.

Nie, od ustawiania innych jest kapitan. Pamiętam, gdy jako nastolatek przychodziłem do KS-u, szatnią rządził Maciek Rybaczuk, on natomiast więcej tłumaczył, niż krzyczał i rozkazywał, jestem mu za to wdzięczny.

Gdyby nie błędy sędziowskie i brak szczęścia mielibyśmy w tym sezonie minimum 9 punktów.

Nie, niestety możemy mieć pretensje tylko do siebie.

W tym sezonie zdarzyło mi się, że już po kilku minutach meczu chciałem wracać do domu.

Nie, zawsze chcę osiągnąć jak najlepszy wynik.

Nigdy nie zdarzyło mi się spóźnić na mecz.

Nie, niestety rzadko mi się zdarza być na zbiórce na czas (śmiech).

Na boisku zawsze daję z siebie 100 procent.

Tak.

Jestem oazą spokoju – nigdy nie zdarzyło mi się wydrzeć na kolegę z drużyny w trakcie meczu.

Nie, często wybucham.

Tweet Krzysztofa Stanowskiego dotyczący naszego meczu z KTS-em Weszło w rzeczywistości odnosił się do mnie, tylko dziennikarz pomylił numery na koszulkach. W końcu to ja w pojedynkę robię grę.

Nie, myślę, że Krzysztof Stanowski wiedział, o kim pisze.

Przegrana 7:1 z Żyrardowem to mecz, który najgorzej wspominam ze wszystkich, w których grałem.

Tak, to jeden z meczów, których nie chciałbym pamiętać.

Atmosfera w drużynie seniorów jest bardzo dobra.

Tak.

Spadek nam nie grozi.

Nie grozi, gwarantuję Wam, że się utrzymamy.

Zabraniam przychodzić mojej dziewczynie na mecze, bo nie chcę, żeby patrzyła, jak różni drwale polują na moje nogi.

Haha, nie, chociaż doskonale wiem, że martwi się o moje zdrowie.

Jestem królem poprzeczek.

Nie, królem poprzeczek oczywiście jest Pan Lipsky.

Przy wyborze obuwia kieruję się opinią Mariusza Szewczyka.

Tak, razem z Tomkiem Trzewikiem.

Razem z Tomkiem Trzewikiem jesteśmy w zasadzie nierozłączni.

Tak, przyjaźnimy się bardzo długo, zawsze mogę na niego liczyć. Pamiętam, że jak wspólnie wychodziliśmy (oczywiście na coca colę), to ludzie byli przekonani, że jesteśmy bliźniakami (śmiech).

Zawsze marzyłem o tym, żeby zagrać na Highbury.

Tak, zawsze marzyłem, by zagrać z armatką na piersi.

Przez ogrom pracy nie mam prawie w ogóle czasu dla siebie.

Tak.

W przyszłości wychowam niejednego wielkiego zawodnika.

Tak, a z pewnością wielu dobrych i wartościowych ludzi.

Chłopaki z rocznika 2008 grają naprawdę fajną piłkę.

Tak.

Uważam, że trening powinien być różnorodny, w związku z czym zawsze staram się wprowadzać wiele ciekawych i oryginalnych ćwiczeń.

Tak.

Trenowanie sprawia mi więcej frajdy niż gra w piłkę.

Nie, myślę, że tyle samo radości.