Zapraszamy do lektury wywiadu z Maciejem Kaperą, nowym prezesem Klubu Sportowego Konstancin.

Skąd się wziął pomysł objęcia sterów w klubie?

Pan Łukasz Kamiński przyszedł do mnie i z powodów, o których tu nie warto mówić, zaproponował wejście do Zarządu KS Konstancin celem poprawienia jego pozycji na rynku piłkarskim. Ja wcześniej przez 15 lat pracowałem jako prezes KS SEMP Ursynów, mam doświadczenie z klubami piłkarskimi, więc nie widziałem specjalnie problemów. Przyjeżdżaliśmy, spotykaliśmy się i stwierdziliśmy, że spróbujemy postawić klub na nogi.

Czy mógłby Pan powiedzieć nieco więcej o okresie swojej pracy w SEMP-ie? Obecnie akademia liczy około 600 zawodników, jak to się wszystko tworzyło?

Tworzyło się tak, jak i tutaj – w bólach. Zaczynaliśmy od 100, może 200 zawodników i akademia rozrosła się do takich rozmiarów jak w tej chwili. To po prostu są lata pracy, czynionej pomału. Potrzebna jest pewna dyscyplina, odpowiednia praca trenerska, organizacja i wtedy to przynosi efekty. Mam nadzieję, że dzięki spokojnej i przede wszystkim uczciwej pracy, tutaj w Konstancinie też takie coś uda się osiągnąć. Nie wiem, czy jest w tym miejscu aż tyle dzieci, żeby było ich 600, ale niech to będzie 200-300 osób, wtedy też to może fajnie działać. A obiekty są piękne.

Potencjał w Konstancinie jest.

Potencjał jest ogromny, bo przede wszystkim jest to, czego brakuje wielu dużym akademiom, nawet sama Legia ma problemy z boiskami, a w Konstancinie jest taki obiekt, że spokojnie mogłaby tu być nawet większa akademia niż SEMP. Bez najmniejszego problemu. Kwestia tylko dzieci, zachęcenia ich, żeby to ruszyło i zaczęło żyć, ponieważ w tej chwili to trochę taka „bida z nędzą”, nic się nie dzieje.

Wyjaśnijmy tę kwestię raz jeszcze – rodzice zapisują dziecko do KS SEMP czy do KS Konstancin?

Tutaj jest KS Konstancin i będzie KS Konstancin. Nie będzie tu żadnego SEMP-a. Ja nie chcę tutaj robić SEMP-a. Wiadomo, że w Konstancinie jest inny teren, inni ludzie, potrzeby, miejsce. Jeden SEMP już jest i wystarczy na Warszawę. To, że ja się wywodzę z SEMP-a, proszę kolegów, którzy tam pracują, żeby mi pomogli – czy Krzysztofa Lizińczyka, który jest tam koordynatorem, czy trenerów, którzy przychodzą za tych, którzy odeszli – to nie jest żaden powód do tego, żeby myśleć, że tu będzie SEMP. Tu nie będzie żadnego SEMPA, tylko KS Konstancin. Wywodzę się stamtąd, tam nabierałem doświadczenia i tam się uczyłem prowadzić klub, z SEMP-a czerpię doświadczenia i jedynie tyle. To jest tak, jak w sytuacji, w której prezes czy trener przechodzi z jednego klubu do drugiego. Nie oznacza to, że ktoś będzie z Wisły robił Cracovię, a z Cracovii Lecha. Tak się nie da, tu ma być KS Konstancin.

Powiedzmy parę słów o nowych twarzach w klubie.

Do zarządu wszedł mój kolega Kamil Biaduń, przede wszystkim bardzo pracowity i dobry trener, który będzie prowadził rocznik 2008 za trenera Nawrockiego, będzie mi pomagał rozwinąć jakość szkolenia w klubie, a przy okazji również będzie w Konstancinie odpowiedzialny za taką stronę techniczną, za wszystko, co jest związane z obiektem, bo ma do tego predyspozycje, zna się na tym, umie, chce. Kolejna osoba, która przychodzi do KS Konstancin, to Bartek Grabowski, który przejmuje rocznik 2009 od trenera Trzewika.

Dodajmy, że poprzedni trenerzy sami odeszli.

Trener Trzewik oraz trener Nawrocki złożyli wypowiedzenia, nie będę w tej chwili wnikał, z jakich powodów, faktem jest, że rozmawialiśmy i z jednym, i z drugim trenerem. Tomasz Trzewik odszedł do Delty, ale jeśli będzie kiedyś chciał wrócić do nas z powrotem, tym bardziej że gra tu w seniorach, drzwi są dla niego otwarte. Paweł Nawrocki postanowił ponoć zawiesić chwilowo swoją karierę trenerską. Cały czas jest dla niego miejsce w Konstancinie.

Wracając do poprzedniego tematu, jest jeszcze Krzysztof Lizińczyk.

Tak, ale on nie pełni żadnej funkcji, po prostu ze względu na naszą długoletnią współpracę poprosiłem go o pomoc od strony czysto merytorycznej, szkoleniowej, żeby rzucił okiem, przypilnował, bo wiadomo, że aby klub mógł funkcjonować i się rozwijać, potrzebna jest jakość szkolenia. Szkolenie nie ma być jakieś, tylko jakościowo wysokie. On jest za to odpowiedzialny w SEMP-ie i chciałbym, żeby przede wszystkim pomógł mi wprowadzić jakość w procesie szkolenia.

Co będzie z seniorami?

Są. Szczerze mówiąc, nie wiem, co będzie. Na razie nie wiedzie im się najlepiej, nie brylują w tej lidze okręgowej, raczej należy się spodziewać tego, że spadną do A-klasy. A co będzie? Czas pokaże. Wiadomo, że jeśli chłopcy, którzy grają za przysłowiową czapkę gruszek, spadną z ligi, nie jest przesądzone, że będzie im się chciało tu kopać, możliwe, że odejdą. Ciężko powiedzieć, co będzie we wrześniu, co się stanie z tą drużyną po rundzie wiosennej.

Można reaktywować starsze roczniki.

Chcemy wrzucić na naszą stronę informację, że chcielibyśmy reaktywować roczniki 2004, 2005, 2006 czy 2007, które jakoś tu się rozeszły, aczkolwiek nie jest to takie proste. Czy to się uda? Zobaczymy. Pewnie, fajnie by było, gdyby ci chłopcy wrócili, ale w obecnej chwili nie będą grali w rozgrywkach, bo nie ma już takiej możliwości. Czy będzie im się chciało trenować, a nie tylko grać, czy przyjdzie ich wystarczająca liczba… Żeby rocznik mógł się reaktywować, to nie wystarczy pięciu chłopców, bo to nie ma sensu. Najpierw na pewno chcemy wzmocnić obecne drużyny i zachęcić do powrotu wszystkich tych, którzy odeszli z tych roczników, które jeszcze u nas funkcjonują. 2008, 2009, 2010, młodsze roczniki.

Jakie są plany na najbliższy okres?

Chcielibyśmy przede wszystkim doprowadzić do ładu i porządku obiekt, bo troszeczkę został zaniedbany. Na pewno będą wprowadzone nieco inne treningi, będziemy się starali, żeby zaczęły one wyglądać inaczej. Mamy parę pomysłów na wydarzenia sportowe, aby pokazać miejscowym, okolicznym dzieciom i rodzicom, że tu może być fajnie, że można się tu rozwijać i jednocześnie bawić. Wydarzenia na zasadzie turnieju, imprez, które pokażą tym konstancińskim dzieciakom, że warto tu wrócić, przyjść, bo będzie się tu działo coś naprawdę świetnego.

Czy akademia będzie współpracować z innymi klubami, podobnie jak SEMP z Legią?

Nie ukrywam, że chciałbym, żebyśmy współpracowali z SEMP-em, chociażby dlatego, że mam zaufanie do tego klubu. Nie chcę też, żeby ktoś pomyślał, że przyszedł pan Kapera, przyprowadzi zaraz SEMP-a i będzie wrogiem wszystkich dookoła. Nie, chciałbym bardzo dobrze żyć przede wszystkim z okolicznymi klubami: z Chylicami, Żabieńcem, Kosą Konstancin i wszystkimi innymi. Chcę żeby wiedzieli, że ten klub nie będzie ich wrogiem. Pragnę z nimi konkurować, ale nie chcę z nimi toczyć wojny. Mam zaufanie do SEMP-a i liczę na współpracę. Automatycznie również chciałbym, żeby chłopcy, którzy będą się tu wyróżniać, mogli być „rzucani” do Legii Warszawa, dołożę starań, żeby współpraca między Konstancinem a SEMP-em była, dla najzdolniejszych, drogą do Legii. Moglibyśmy pójść na mecz z rocznikami, tak jak to ma miejsce w przypadku akademii, które współpracują z Legią. Najzdolniejsi mogliby pojechać na trening do Legii, bo też takie możliwości mamy czy wpaść na trening do SEMP-a i zobaczyć, jak to tam wygląda. Wiadomo, Legia jest największym klubem w okolicy, każdy chłopak marzy, żeby grać z „elką” na piersi. Jest to marzenie każdego dzieciaka, który gra w piłkę i będę się starał zaprosić Legię, żeby dzieci z Konstancina mogły zobaczyć kawałek tego futbolu.