Michał Madeński, trener Klubu Sportowego Konstancin zapowiada, że środowe spotkanie Pucharu Polski z ekipą KTS Weszło będzie dobrą okazją do sprawdzenia nowych rozwiązań taktycznych.

Ucieszyłeś się na wieść, kto będzie Waszym rywalem w Pucharze Polski?

Puchar Polski, zarówno w zeszłym, jak i w tym sezonie, traktujemy drugorzędnie. Oczywiście gramy po to, żeby wygrywać i chcemy zajść jak najdalej, ale nie jest to nasz priorytet, w związku z czym przyjęliśmy to na spokojnie, bez większych emocji. Już dwa lata temu miałem przyjemność z moimi rezerwami rywalizować z drużyną dziennikarzy. Poznaliśmy smak rywalizacji z ludźmi, których dotychczas znaliśmy tylko z telewizji, na marginesie moją wymianę poglądów z Andrzejem Twarowskim pamiętam do dziś, ale po meczu już pogadaliśmy w super atmosferze i podaliśmy sobie rękę. Świetny człowiek.

KTS Weszło bliżej do poważnej drużyny piłkarskiej czy grupy artystycznej?

Moim zdaniem bliżej im jednak do drużyny piłkarskiej, a patrząc na ich kadrę, jest ona oparta o zawodników grających do niedawna na dobrym poziomie, a niektórzy grali zdecydowanie wyżej niż w lidze okręgowej. Na pewno to nie będzie mecz do jednej bramki.

Przeprowadziliście analizę gry rywala?

Nie przywiązywaliśmy większej wagi do analizy rywala w pucharze, ponieważ dla nas najważniejsza jest rywalizacja w lidze okręgowej. Puchar Polski potraktujemy jako czas na eksperymenty, aby sprawdzić nowe pomysły, ale również doszlifować obecne rozwiązania taktyczne.

Kto stanowi najmocniejsze ogniwo Weszło?

Patrząc na kadrę, uważam, że dużym zagrożeniem na pewno będzie Michał Madej. Ponadto znany z gry w lokalnych klubach Maciej Joczys, ale również Mateusz Oszust. W dniu meczu będę mógł bliżej poznać kadrę Weszło.

Powiesz coś więcej o napastniku KTS-u?

Michała Madeja akurat pamiętam z murawy, mieliśmy okazję razem przebywać na jednym boisku – on był w Mirkowie ogniwem do grania, a my byliśmy od noszenia fortepianu. Dzięki jego bramkom osiągnęliśmy wtedy wiele, chyba należy to śmiało powiedzieć: wykręciliśmy naprawdę super wynik, a co najważniejsze tworzyliśmy zgraną drużynę na boisku, a także poza nim. Z tej ekipy w klubie pozostał Adam Mikołajczak oraz Łukasz Kaczmarczyk. I w środę spotkamy się z Madejem, będzie o czym pogadać po latach!

Co z Quebonafide?

Chyba wszystko z nim dobrze, mam nadzieję, że będzie na meczu i to nie jest zasłona dymna, aby uśpić naszą czujność! A tak na poważnie, po ogłoszeniu tej informacji odebrałem naprawdę sporo telefonów dotyczących także wzmocnienia sztabu trenerskiego na ten mecz – moglibyśmy mieć tego dnia liczniejszy sztab niż ilość zawodników. Kilka minut po ogłoszeniu informacji o „bombie transferowej” zadzwonił mój bardzo dobry kolega i zaczął wypytywać o moją drużynę, czego nigdy dotychczas nie robił, a po kilku minutach zorientowałem się, że nie dzwoni z sympatii i na przyjacielskie pogaduchy, ale żeby znaleźć miejsce VIP na ten mecz. W trakcie rozmowy sprawdziłem, czy przypadkiem nie przewijam się jako potencjalny kandydat na stanowisko trenera w Legii Warszawa 😉

Czego spodziewasz się po środowym starciu na Marymoncie?

Na pewno fajnego meczu, uważam, że otoczka tego spotkania jest motywująca i przypuszczam, że nie będę potrzebował tego dnia żadnej techniki motywacji. Przy okazji tego pojedynku zrobiło się o nas trochę głośniej – oby tak samo było po meczu. Życzę sobie, aby to nie był nasz ostatni pojedynek w obecnej edycji Pucharu Polski. Mogę obiecać, że podejdziemy do tego meczu na 100 procent! Za dużo prezentów już rozdaliśmy tej jesieni.