Dzieciom należą się ogromne brawa za to, że nie przestraszyły się pogody i spędziły wesoło czas, mierząc się na boisku z lokalnym rywalem.

W zeszłą sobotę na boisku w Oborach roczniki 2010 oraz 2011 Klubu Sportowego Konstancin zmierzyły się z dwiema grupami rocznika 2011 drużyny MKS Piaseczno. Co prawda jeszcze kilka godzin wcześniej nie było wiadomo, czy mecze w ogóle uda się zorganizować, ponieważ za oknami szalała burza, ale na całe szczęście pogoda uległa znacznej poprawie i spotkania rozegrano bez żadnych przeszkód.

W obu meczach padło bardzo wiele bramek. W starciu rocznika 2010 aż 10 trafień zanotował Olek Grzywacz, 4 Julek Mazurkiewicz, 3 Zuzia Śmielak oraz tyle samo Xawery Klucz, a po jednej bramce zdobyli: Piotrek Pająk, Michał Kasperski, Przemek Nogalski i Ksawery Bujańczyk. Zarówno podopieczni trenera Mariusza Szewczyka, jak i Michała Madeńskiego konstruowali wiele ciekawych akcji, a ich rodzice z pewnością mogli być dumni z postawy swoich pociech. Pamiętajmy jednak, że w starciach najmłodszych roczników nie liczy się wynik, tylko rozwój piłkarski i dobra zabawa, a tej w sobotę nie zabrakło.

Komentarze pomeczowe trenerów:

Mariusz Szewczyk (szkoleniowiec rocznika 2010): Jestem bardzo zadowolony z postawy moich graczy. Zawodnicy świetnie prowadzili grę w tym spotkaniu, starając się unikać przy tym błędów. To było dla nich kolejne przydatne doświadczenie.

Michał Madeński (szkoleniowiec rocznika 2011): Sam wynik nie ma tu żadnego znaczenia, a ważny jest aspekt rozwoju zawodników, ilość minut, aby się ogrywali i uczyli piłkarskiej rywalizacji. Moi zawodnicy cały czas robią postęp, czego efekty z meczu na mecz widać i na to zwracamy uwagę – na rozwój indywidualny. Należy zauważyć, że tego dnia spotkaliśmy się w licznym gronie mimo fatalnej pogody jeszcze 30 minut przed meczem – brawo dla dzieci za frekwencję! Akurat w takiej kategorii wiekowej należy zachować proporcje pomiędzy zabawą a aspektami czysto piłkarskimi, tak aby dzieci wyciągały wiele z jednostki, ale również i co najważniejsze wracały do domu z uśmiechem na buzi.